"The Downward Spiral Movie" czyli nietypowa interpretacja płyty Nine Inch Nails
Na ten pomysł wpadłem po obejrzeniu filmu "Pink Floyd: The Wall". Chodzi o to, żeby zrobić film na podstawie płyty Nine Inch Nails. Niemożliwe? W żadnym wypadku! Ale zanim co kilka zasad, którymi się kierowałem przy pisaniu tego tekstu:

To mój pierwszy tekst, nie zarzucajcie mi błędów i niespójności. I tak włożyłem w to dużo pracy.

Głównym bohaterem jest Trent Reznor i tak go sobie wyobrażajcie. Wygląd reszty postaci postaci pozostawiam wam.

Uważam, że teksty z wszystkich płyt NIN łączą się w pewien sposób ze sobą. W mojej interpretacji wykorzystam tą teorię.

Każdy utwór to najpierw opis widea mojego pomysłu, a potem interpretacja.

Jak będziecie czytać, puśćcie "The Downward Spiral". Zobczycie jak sceny pasują do muzyki. No chyba, że znacie TDS na pamięć i macie to w głowie.

Generalnie każdy film trwa tyle samo co utwór, jakoś to sobie rozłóżcie czasowo. Dla waszej wygody (bo napewno nie dla mojej) w kluczowych momentach wstawiam czas w ( ) oraz opis słowny.

Uważam, że sceny pasują do muzyki, odzwierciedlają ją, ale oczywiście wy mogliście sobie to wyobrażać inaczej, nie mówię, że gorzej, zachęcam do spisania i przedstawienia swojej wersji.

Starałem się opisać jak najdokładniej, ale wy pewnie i tak zobaczycie to zupełnie inaczej niż ja, więc odpuściłem sobie drobiazgowe opisy.

Nie wiem, czy nie wyszło zbyt melodramatycznie, ale to może dobrze, będzie kontrastować z niektórymi scenami.

Dla tych co oglądali Pink Floyd: The Wall powiem, że wzorowałem się na tym i powinno to wyglądać podobnie.

Cóż, miłego czytania!

Dobra zaczynamy.Najpierw interpretacja tytułu i okładki. Tytuł to metafora schodzenia na samo dno. Okładka to przejaw samotności i smutku (obdrapania, zwiędłe liście). Motyle to symbol przemiany, jednak te motyle to ćmy, więc przemiana nie jest pozytywna (pamiętacie "Milczenie Owiec"?). W książeczce najpierw czysta powierzchnia potem coraz więcej piór i krwi a na koniec tylko brud. Żyletka na wewnętrznej okładce kojarzy mi się z samobójstwem. Ma trzynaście nacięć chodzi chyba o trzynasty utwór, jakby to był klucz do płyty...



I (WSTĘP) - MR. SELF DESTRUCT



Najpierw intro. Trent trzyma się za brzuch. Nadchodzą ciosy (z każdym na ułamek sekundy pojawia się jakiś makabryczny obrazek). Odczuwa wielki ból. Zwala się na podłogę i wije się na niej, ale ciosów jest coraz więcej. W końcu zamiera.

Teraz właściwaczęść utworu (0:24). Jakiś dom a wokół niego policja i pogotowie oraz oczywiście tłum gapiów. Wynoszą z domu kolejno dwa ciała w czarnych workach. Pomiędzy wszystkim chodzi Reznor, śpiewa słowa piosenki i szepcze im do ucha "kontroluję cię". W międzyczasie krótkie, ale działające na wyobrażnię obrazy: sklepy z bronią, narkomani. prostytuki... Brud współczesnego świata. Spokojna wstawka (1:46). Trent siedzi pod ścianą i szepcze "pomagasz mi to zrobić..." (no właśnie co on tam tak właściwie mówi? Nie ma tego w książeczce z tekstami. Ja tam słyszę "you help me do this" i coś tam) Przystawia sobie broń do skroni. Znowu to samo (2:44). Przy ostatnim refrenie (3:25) obrazy pojawiają się coraz gęściej, że zlewają się w jedną całość. I koniec(3:46), przenosimy się o jakiś czas w przeszłość.

O czy jest ta piosenka? Na pewno jest to wstęp, a zarazem streszczenie całej historii. Zostało tu zaznaczone wszystko z czym będziemy mieli do czynienia przy słuchaniu płyty. Jest seks miłość (Closer, Reptile), religia, zakłamanie (Heresy, Ruiner) narkotyki (nie ma o tym utworu) oraz na koniec samobójstwo (Downward Spiral). Ciekawe jest to, że tu po raz pierwszy i ostatni głos ma nie bohater, ale ktoś inny. W póżniejszych kawałkach tekst będzie myślami lub słowami bohatera. Tutaj przemawia tajemniczy "Pan Samozniszczenie". Kim on jest? Bez wątpienia to uosobienie wszystkiego co najgorsze na tym świecie. Może to być Szatan. Co jeszcze... Utwór pędzi. Jest szybki i głośny. Odnosi się to do tempa dzisiejszego życia, w którym nie ma czasu by przystanąć i się zastanowić po co to wszytko robimy. Ostatni refren i to zagłuszenie słow to moment w naszym życiu, gdy tracimy już kontrolę. Nie słyszymy już "Pana Samozniszczenie" bo nami zawładnął. Jest tu jeszcze coś. Ta cicha wstawka, jakby ucieczka od zabieganego świata. Ucieczka do samego siebie, zamykanie się w sobie (Becoming?). Ale dokąd to prowadzi - do samobójstwa. Ten utwór jest chyba najbardziej zaangażowany, bo dotyczy nas wszystkich. Zatrzymajmy się i zastanówmy, co tak właściwie robimy. Jeszcze jedno. Cała płyta wyraża pewną wiarę w przeznaczenie, w to, że czasami nie można czemuś zapobiec, że ktoś nami kieruje (Pan Samozniszczenie?). Już w pierwszym utworze domyślamy się co się może stać na końcu. A jednak do samego końca łudzimy się, że tak nie będzie. Nadzieja jest matką głupich...

II - PIGGY



Outro do Mr. Self Destruct przenosi nas do mieszkania Trenta. Obraz przesuwa się dość chaotycznie, tak jak tło dżwiękowe. Mieszkanie wygląda typowo, ma szaso-niebieskie barwy. Uwagę przykuwają wiszące na ścianie i stojące na biurku zdjęcia: radosny Trent z dziewczyną. Pierwsze słowa "hej świnio" pojawiają się na ekranie monitora. Reznor siedzi przy komputerze, jest zamyślony, skoncentrowany. Pisze maila do swojej byłej dziewczyny, która go rzuciła. Sprawia wrażenie, że pisany tekst daje mu satysfakcję, że są to myśli, kóre od dawna chciał wypowiedzieć. Trent jest pobudzony. Nosi go. Po drugim refrenie, gdy słyszymy "nic mnie teraz nie zatrzyma" (2:24) wyciąga z pudełka strzelbę. Patrzy chwilę na nią i ładuje. Podchodzi do okna. Widać spacerujących ludzi. Kiedy perkusja zaczyna ałasować (2:53) Trent zaczyna strzelać. Systematycznie, z zimną krwią, zabija każdego, kto znajdzie się na celowniku. Słychać pukanie a potem walenie o drzwi. Kiedy słychać już pianino (3:23) wyważają drzwi, odciągają Trenta od okna i obezwładniają. Ale obraz się rozmywa, Trent leży na łóżku, a my już wiemy, że to był tylko sen, niespełnone marzenie.

O czym jest ta piosenka? Na pewno o opuszczeniu. Najbliższa nam osoba nas zostawia. Porzuca nas. Jesteśmy wściekli. Trent już zna to uczucie. Bał się, że coś takiego może się kiedyś stać i jego "lęki się spełniły". Nazywa swoją byłą świnią, bo jest na nią zły. Przestrzega ją przed samym sobą. Czuje się bardzo samotny. Zaczyna nowe życie i ma jakieś plany. Czuje, że teraz jest niezależny i ma w sobie siłę. Nie wiadome jednak jak ją wykorzysta i co zrobi. Może faktycznie ma już chęć zabić, ale nie jest jeszcze na to gotowy. Jest jeszcze wierny ideałom i nie są prawdą słowa "o nic nie dbam". Jeszcze za wcześnie. Szalona perkusja obrazuje pewien chaos, wahanie.

III - HERESY



Naszym oczom ukazują się fabryki - dymiące kominy, pracujące maszyny. Gdy Trent śpiewa widzimy tylko jego usta. Reszta obrazu to współczesny świat: pędzące samochody, tłumy ludzi, budynki, brud i dym. Nasz świat jest zbyt zabiegant, by myśleć o Bogu. W refrenie sceneria się zmienie. Czarno-biały film, Trent stoi na górze z ludzkich czaszek. Stoi nieruchomo, wykrzykuje słowa "Twój bóg jest martwy" itd. Po refrenie jest taki charakterystyczny gitarowy riff, będzie doskonale pasować z kołami pędzącego pąciągu, robotami fabrycznymi itp. Druga zwrotka i rfren podobnie jak poprzednio. Teraz (2:30) jest spokojnie. Widzimy trenta. jest w szpitalu. Obok stoi pielęgniarka. Trent robi test na obecność wirusa HIV. Dowiaduje się, że jest nosicielem. Zaraził się od swojej byłej. Jego myśli to teraz chaos i widzimy to na ekranie i słyszymy z głośników (3:02). Czyli to co wcześniej, tylko szybciej. Po trzecim refrenie, gdy wtrąca się drugi głos (), Trent jest w kościele, ale po chwili wydziera się i wybiega.

Nasz bohater wierzy w Boga. Ufa mu, przestrzega zasad wiary. Ma nadzieję, że zapewni mu to boska opiekę. Jednak staję mu się coś złego. Od swojej byłej zaraził się wirusem HIV . Winą obarcza Boga: "stworzyl wirusa, ktory wybije wszystkie swinie". Teraz patrzy bardzo krytycznie, ale jego argumenty bardziej dotykają takich jak on niż samego Boga, który jest doskonały, ale to ludzie go nie rozumią, umarł w ich świadomości. Wygląda to tak, jakby chciał na siebie zwrócić bożą uwagę. W każdym razie znowu się zawodzi i jest coraz bardziej samotny.

IV - MARCH OF THE PIGS



Początek. Dopóki nie zrobi się głośno czas mija nam na poznaniu przyjaciół Trenta, a ten robi im liczne przysługi. Są bardzo wdzięczni, mówią rzeczy w stylu "co bym bez ciebie zrobił" itd. To oni będą wykrzykiwać słowa z dwóch zwrotek. Gdy zacznie się od "kazdy krok popycha marsz do przodu" (0:25) sceneria zmieni się diametralnie. Trent jest nagi, uwięziony w szklanym pojemniku z wodą, a wokół niego siedzą jego kumple. Są wściekli. Gdy wciskają przyciski (a walą w nie jak szybko tylko mogą) Trent dostaje od jakiś kolców, igieł, kabli. Wszytko wbija się w jego ciało, leje się mnóstwo krwi a on wije się z bólu. Robi się spokojniej (0:52) Znowu widzimy Trenta z kuplami. jest zdenerwowany, zwierza się im, że jest nosicielem wirusa (w tle: "wszystkie swinie ustawione w szeregu; dam wam wszystko czego chcecie"). Wyraz pogardy i odrzucenia w ich oczach łączy się ze słowami "czy nie czujesz sie teraz lepiej?". Chwila przerwy i znowu masakrowany Trent (sadyści, w dodatku krzyczą "chce to polamac, chce to rozwalic, chce to rozpieprzyc; chce popatrzec jak sie stacza"). Znowu spokojniej (2:05). Bohater jest pod domem swojego najlepszego przyjaciela. "czy nie czujesz sie teraz lepiej?"- kumpel otwiera drzwi; stoi z byłą dziewczyną Trenta. Ten jest śmiertelnie zaskoczony. Powoli, cofając się, siada na ławkę. Jest piękny, słoneczny dzień. Z wyrazem zakłopotania zakłada ręce na głowę, a my słyszymy "tej nocy swinie wygraly; teraz wszystkie moga spac pochrapujac; i wszystko jest w porzadku"...

Tym razem bohater opuszczają przyjaciele. Okazuje się że wykorzystywali go tylko do własnych celów, była to przyjażń na dobre, a nie na złe. Bohater znowu czuje się oszukany: dał to co miał najlepszego "dam wam to czego chcecie" a co dostał w zamian? Ale to oni wygrali, a prawda nie sprawiła, że czuje się lepiej. Czasami niewiedza jest błogosławieństwem. Cholera, ile jest sadyzmu w tych słowach "i wszystko jest w porzadku"...

V - CLOSER



Cóż, tutaj chyba najlepiej po prostu wstawić oryginalny teledysk bo jest świetny i w klimacie.

Jeśli chodzi o interpretacje to parę słów wyjaśnienia. To włąśnie to miejsce, gdzie musimy się cofnąć do poprzedniej płyty, czyli "Pretty Hate Machine". W skrócie: opowiada ona historię związku mężczyzny i kobiety. Najpierw są szczęśliwi. Facet (powiedzmy, że to Trent, przyjmuję że ta historia wiąże się z "The Downward Spiral") myśli, że to prawdziwa miłość, taka do końca życia i takie tam. Oddaje się swojej kobiecie całkowicie i uważa, że ona kocha go tak samo. Prawda jest jednak inna. Ona wykorzystuje go tylko do zaspokojenia potrzeb seksualnych. Trent odkrywa tą prawdę, ale nie odchodzi od niej. Za bardzo ją kocha by od niej odejść, nie umie żyć bez niej. Szuka masochistycznej przyjemności w seksie. Ale ona i tak go w końcu zostawia, jak już się nim zudzi. I jesteśmy w tym miejscu. Dziewczyna go rzuciła (Piggy)

a on zdążył się już uzależnić od seksu i brakuje mu go. Może się masturbuje, ale wtedy i tak myśli tylko on niej. Do tej pory we wszystkich napotkanych interpretacjach czytałem, że bohater znajduje ukojenie w seksie. Moim zdaniem tego seksu nie ma bo było by "I fuck you like an animal" zamiast "I wanna fuck you like an animal". Bohater chce powrócić do czegoś co dałoby mu ukojenie, ale to już nie możliwe. Może bohater nawet prosi dziewczynę aby wróciła. Oferuje jej to co ma czyli siebie. Zdecydowanie ma obsesję na jej punkcie "jestes powodem dla ktorego zyje". Już teraz wiemy, dlaczego po "Big Man With A Gun" życie straci sens.

VI - RUINER



Pokój Trenta. Włączony telewizor, książki, plakaty, płyty. Pierwsze słowa() widzimy twarz Trenta, odbija się na niej obraz z telewizora. (0:33)Stoi i wyrzuca z siebie słowa: "niszczyciel ma wiele do wyprobowania" itd. a za nim obrazy, jakby puszczane na ścianie: wielu ważnych, znanych ludzi (politycy, muzycy) którzy zawiedli oczekiwania tych co w nich pokładali nadzieję. Refren (0:50). Tłum ludzi stoi przy drodze, którą ma przyjechać limuzyna z jakimś znanym gościem. Bardzo jasne oświetlenie, jakby miała to być jakaś boska osoba. Trent jest wśród tłumu. Mamrocze: "jak stales sie tak wielki?...". Do drugiego refrenu () podobnie jak poprzednio. Teraz widzimy limuzynę i kolesia. Uśmiechnięty, w czarnych okularach. Trent krzyczy, ale nikt go nie słucha:"zdajesz sobie sprawe, ze wiem czym naprawde jestes!". Zaraz będzie lecieć solówka gitarowa (2:45). Teraz tłum stoi przed domem kolesia. Jest noc, a Trent jest z nimi. Wokół policja. Wyprowadzają gościa. Coś przeskrobał. Trent podchodzi do niego. Mówi:

- Wszyscy w ciebie wierzyliśmy. Dlaczego nam to zrobiłeś?

Szyderczy uśmiech i pogardliwy wzrok mówią same za siebie. Wszytko były kłamstwem dla naiwnych, a teraz to on wygrał, bo zdołał ich oszukać.Koniec solókwki(). Trent wchodzi do swojego mieszkania. Trzęsą mu się ręce i trudno złapać oddech. Biegł. Szepcze: "nie zraniles mnie, nic nie moze mnie zranic". Próbuje jeszcze zachować spokój. Ale miarka się przebrała. Krzyczy i demoluje mieszkanie: przewraca meble, tłucze talerze i tak dalej. Obraz nagle się urywa (4:56) i przez dwie sekundy mamy tajemniczą czerń.

Nie zadawaliście sobie czasami pytania, dlaczego niektórzy mają wszystko, a inni nic? Dlaczego ty musisz pracować za gówniane pieniądze, a inni nie robią nic i mają wszytko? trent też zadaje to pytanie - "Jak stałeś się tak wielki?". Zżera go zazdrość. Ważni ludzie, autorytety mają to do siebie, że lubią zawodzić. Okazuje się, że to co mówili nie było prawdą. Niszczyciel robi ludzio papkę z mózgu, karmi ich tanimi ideałami, deklamuje zasady a potem ich nie przestrzega "niszczyciel to kolektor, to infektor serwujacy wlasne gowno swoim muchom". Nasz bohater też miał swojego idola, ale i on zawiódł. Był ostatnią rzeczą na tym świecie w której poładał nadzieję. Słowa "nie zraniłeś mnie" to próba oszukania samego siebie."Nic mnie teraz nie zatrzyma" - fakt, nie ma już powodu by się przed czymkolwiek powstrzymywać. W tym miejscu kończy się pewna część płyty. Do tej pory świat dokładał bohaterowi, ale teraz to on mu dołoży.

VII - THE BECOMING



Na początku motyle, takie jak z okładki.Chodzą po potłuczonych szklankach. Czyżby symboliczna przemiana. (0:21) Kamera biega po całym mieszkaniu. Zdewastowane, pobazgrane ściany. Śpiewa Trent. (0:42) Wygląda to trochę jak na teledysku do "Burn". Ubrany jak tam albo, dla większej paranoi przebrany za kobietę. Ześwirował. W tle, tak jak muzycznie krzyki kobiet, tak tu morderstwa i tym podobne przyjemności. Ogólnie makabra. Tak aż do wstawki na gitarze akustycznej. Trent leży na łóżku, przyciskając zdjęcie Annie do piersi. Słychać:"zamykajac sie w sobie czuje sie bezpieczniej; aniu, obejmij mnie mocniej, moze po prostu sobie pojde". Znowu atak (3:25). Trent się miota, łapie za głowę. Słyszy głosy, które mu mówią że ma się zabić. (4:06) Zaczyna walić głową o ścianę i pada na podłogę. Zowu spokój (4:28) Chodzą po nim motyle.

Trent wariuje. Brak zachamowań powoduje rozpoczęcie "przemiany". Bohater karmi się złem. Może ogląda brutalne filmy, może coś innego.Obrazują to krzyki kobiet w tle. Wychodzą na wierch głęboko schowane myśli i pragnienia "ja, ktorego znalas mial pewne ukryte mysli" i nie jest to nic pięknego. Zanikają ciepłe uczucia, pozostaje nienawiść i żal. Zamyka się w sobie, izoluje od otoczenia. Pozwala się ponieść emocjom. Staje się inną, złą osobą. Do tej pory żył uczciwie: kochał kobietę, słuchał ludzi, modlił się, by miły i uśmiechnięty. Ale to nie dało mu szczęścia. Wszyscy się od niego odwrócili. Teraz pozostał ból i gniew. Ciągle kocha swoją kobietę, o niej myśli, to jedyne miłe myśli (nawiasem mówiąc, tutaj dowiadujemy się, jak ona ma na imię: Annie). Słyszy głosy, które namawiają go do samobójstwa.

VIII - I DO NOT WANT THIS



Trent wykonuje zwykłe codzienne czynności: je śniadanie, myje naczynia. Jest zamyślony, sprawia wrażenie nieobecnego. Z radia leci muzyka: "I Do Not Want This".

Z letargu wydobywa go telefon. Nie odbiera, więc odzywa się automatyczna sekretarka:

-Trent proszę odbierz! To ja, Annie. Siedzisz całymi dniami w domu, nikt ciebie nie widział przez wiele dni. Terez wiem, że to przeze mnie. Przepraszam cię, to nie tak wyszło. Pozwól sobie pomóc...

Wtedy podnosi słuchawkę i beznamiętnym głosem mówi:

-przezylem tyle zyc w mojej glowie

nie mow, ze cie to obchodzi

tak naprawde to nie ma tam nic, czyz nie?

wiedzialabys o tym, prawda?

wyciagasz swoja dlon do tych, ktorzy cierpia

do tych, ktorzy naprawde znaja to uczucie

do tych, ktorzy tego zasmakowali

tak jakby to cos znaczylo

i jestem taki chory

i moze nie mam wyboru

i moze to wszystko co mam

i moze to jest placz o pomoc

-Trent, nie chce tego

nie chce tego

nie chce tego

nie chce tego...

Wtedy Trent wydziera się do słuchawki:

-nie mow mi jak sie czuje

nie mow mi jak sie czuje

nie mow mi jak sie czuje

po prostu nie wiesz jak sie czuje!

I rzuca telefonem o ścianę.(2:58)Ubiera się, wychodzi. Aż się trzęsie z nerwów.Muzyka - chaos (3:35). Przypomina mu się wszystko, co widział w telewizji: morderstwa, gwałty, przykre wypadki...Przesiąknął tymi obrazami. Uspokojenie(4:10). Jest teraz na jakimś placu. Dużo ludzi. Patrzy na nich. Jak ich widzi, to na każdym pojawia się celowniczek. Chciałby zabić każdego (słowa:"chce wiedziec wszystko" itd). Napięcie wzrasta (4:51). Teraz widzi wszytko na czerwono. Kipi w nim żądza krwi. Dostrzega sklep z bronią...

O czym jest ta piosenka? Cóż, Trent przeszedł przemianę. Przez następne dwa utwory będzie inna, zimną osobą. Dalej ma obsesję na punkcie Annie "gdybym mogl dosiegnac cie moze moglbym opuscic to miejsce". Ona po raz pierwszy próbuje naprawić winy, pomóc, ale bohater tą pomoc odrzuca. Jest już za póżno. Miłość zamieniła się w nienawiść. Bohater jest przekonany, że nikt nie jest w stanie go zrozumieć. Burton Bell z Fer Factory w jednym utworze śpiewał: "Nie czuję się częścią tego". Nasz bohater czuje to samo. Ostatnie słowa są zapowiedzią tragedii. Odnajduje sposób na pozbycie się swojej obsesji: zabicie Annie. Nie mówi tego wprost ale to o to chodzi. Oczywiście, nienawidzi wszystkich, ale zacznie od niej.

IX - BIG MAN WITH THE GUN



Pokój Trenta. Włączony telewizor. W nim film - jakiś mężczyzna brutalnie morduje kobiętę. (0:19) Trent stoi przed lustrem ze strzelbą (ma też schowany pistolet) i śpiewa:"jestem waznym gosciem" itd. (0:38) Teraz jedzie samochodem. Milczy ale słychać:"moge cie pokonac jesli tego chce" itd. (0:58) Znowu przed lustrem. Bawi się bronią i śpiewa: "strzal, strzal, strzal, strzal, strzal - przyjde do ciebie". Kilka strzałow (1:16). Trent wchodzi po schodach (Od teraz cały czas słychać "ja i moja pieprzona spluwa") stoi przed drzwiami, Annie mu otwiera , Trent brutalnie ją odpycha , wchodzi, zatrzaskuje za sobą drzwi, wuciąga spluwę, ona się cofa, pada pod ścianą, on się przymierza by uderzyć, ona przerażona zasłania się rękami i ... nagle (1:36) wszystko się urywa.

Krótki utwór, bo i krótkie zdarzenie. Chwila siły, nagly atak gniewu i bohater decyduje się by zabić. Planuje ją zgwałcić i zabić: "przystawie ci go do czola; kaze ci go ssac ;moze zrobie dziurke w twojej glowie". Czuje w sobie siłę i musi to wykorzystać. Nie ma zachamowań, zrobi to co widział w telewizji. Reznor oszczędza nam tych widoków, utwór urywa się jakby tuż przed pierwszym ciosem, ale pewnie będzie się nad nią pastwił do upadłego. To pierwszy moment kulminacyjny na płycie.

X - A WARM PLACE



Trent, całkiem zaskoczony, spostrzega że jest na plaży. Oprócz niego nie ma nikogo. Szumiące fale, latające ptaki, a obok plaży łąka z mnóstwem kolorowych motyli. Trent jest tu szczęślwy. Już dawno nie był w takim miejscu, od dawna w jego życiu nie zdarzyło się nic ciepłego. Jednak w pewnym momencie (3:10) wszystko się rozmywa.

Utwór stworzony jakby dla kontrastu. Zamiast oglądać masakrę, przenosimy się w ciepłe miejsce. Trent też tam jest. Śni mu się to wszystko. Widzi jak bardzo się zmienił, jaki kiedyś był szczęśliwy. Wzruszające widoki powodują, że zrzuca przebranie jaki stworzył w "The Becoming". Znowu jest dobry i wrażliwy. Szkoda, że nie można zostać tu na dłużej, rzeczywistość nie jest tak przyjemna... Od tego momentu zaczyna sie trzecia, decydująca część płyty.

XI - ERASER



Wszystko się rozmazuje i wizja powoli znika. Tobył tylko sen. Trent się budzi. Ma krew na dłonich i twarzy. Sprawia wrażenie jakby nie wiedział gdzie jest i co zrobił. Ciężko się podnosi. Rozgląda się. Na korytażu dostrzega kałużę krwi...Rozbrzmiewają dżwięki perkusji (0:32). A my jestśmy już na ulicy. Trent czuje się niepewnie. Schodzi ludziom z drogi, boi się tego co zrobił, że ktoś to widział. Dostrzega krew na swoich rękach, wyciera je w chusteczkę. Zdaje mu się, że ktoś mu się przygląda. Idzie szybciej. Coraz więcej ludzi na niego patrzy (lęki prześladowcze). W końcu, gdy muzyka robi się bardzo chora (2:24) patrzą na niego wszyscy. Stoją. Osaczają go. Trent patrzy z przerażeniem na swoje ręce - są całe we krwi. Ucieka. "potrzebuje cie" (3:30). Wrócił na miejsce zbrodni (do mieszkania dziewczyny). Nagle zdaje sobie sprawę z tego co zrobił. Jest mordercę. Zabił innego człowieka. Czuje na sobie wielki ciężar. Zabawne jak bardzo czasami nie znamy samych siebie."zgub mnie" - otwiera szufladę. "nienawidż mnie" wkłada rękę do środka. "zgnieć mnie" - wyciąga brzytwę. "wymarz mnie" - przystawia sobie do ręki. Za każdym "zabij mnie" zadaje sobie ranę na ręce. Scena pełna bólu. (4:30) Kamera przesuwa się do góry. Widać okno, a na zewnątrz bawiące się dzieci. Świat jest obojętny na to co dzieje się wewnątrz.

Wymazywacz czyli chęć zapomnienia o tym kim się jest i co się zrobiło. Przypomina się "Gave Up" i "nienawidzę siebie za to kim się stałem". Do Trenta powoli dociera, co zrobił. Nie jest już bezpieczny, ogarnia go strach i ma wyrzuty sumienia. Zaczyna na nowo analizować myśli, które go nakłoniły do popełnienia zbrodni. Zaczyna nabierać wstrętu do samego sebie. Chce ponieść karę, ale nie ma kto tego zrobić. Sam zadaje sobie ból. Czuje się o wiele gozej niż przed "Big Man". Zabijanie nie było dobrym pomysłem...

XII - REPTILE



Najpierw pierwsza, spokojna część. Zaczyna się od widoku na okno. Noc. Na zewnątrz burza: błyska i leje deszcz. Woda cieknie po szybie. Zbliżenie. Leci taka chora melodyjka (0:28). Po szybie chodzi kilka much. Chodzą po okręgach. Zataczają spiralę...Mocne uderzenie (0:58). Wchodzi Reznor ciągnąc za sobą worek z ciałem. A teraz po kolei."rozstepuje sie gleboko, by wpuscic do srodka robactwo" - widać trupa dziewczyny z licznymi ranami. Siadają na nich muchy...i wchodzą do środka."zostawia slodka struzke, by pokazac mi gdzie byla" od ciała do drzwi ciągnie się strużka krwi. "ma krew gada tuz pod skora znowu rana z mnóstwem krwi."nasienie tysiaca innych kapie z wnetrza" - podobnie. Refren to zrozpaczony Reznor i wspomnienia z przeszłości. Niektóre są dobre, inne nie. Chwila spokoju - znowu muchy (2:58). Znowu ostro (3:06); Trent jest na dworze. Jak wcześniej leje deszcz i szaleje burza. Kopie grób."demony mowia o sposobach w jakie sie objawi" - zamyśla się. Wie, że zrobił coś strazsnego, czego nie można już naprawić. Nic już nie będzie takie jak dawniej. "anioly krwawia od sladu dotkniecia mej pieszczoty" -głaszcze Annie po policzku. Błoto z jego dłoni miesza się z krwią. "potrzeba skalania, by ulzyc samotnosci" - chyba się domyślacie co z nią robi...nie, powstrzymuje się, choć widać, że ma na to ochotę. "wiem teraz, ze otchlanie, w ktore wstapilem sa bezdenne" - trochę kręci mu się w głowie, makabryczność sytuacji go przytłacza. Drugi refren podobnie jak pierwszy. Znowu spokojniejszy moment (5:06). Widać twarz zabitej. Może się mylę, ale słyszę w tym momencie słwo "careful" wypowiadane przez dziewczynę. Będzie to kontrastować z następną sceną (5:20) gdy Trent brutalnie spycha ją do grobu i zasypuje piaskiem. Ostatni refren . Trent jest w domu. Po raz pierwszy płacz. Nad swoim zmarnowanym życiem, zniszczoną miłością. Ogarnia go totalna rozpacz. 5 sekund przed końcem sprawia wrażenie jakby nagle coś odkrył, wpadł na jakiś oczywisty pomysł. Na stole leży pistolet. Bierze go...

Teraz bohater uświadamia sobie ostatecznie, że nie ma odwrotu. Nie cofnie tego co zrobił, nie wróci w górę sprali. Nic już nie będzie takie same. Znowu ma ochotę na seks, ale to już nie możliwe. Unicestwił osobę o której cały czas myślał. Pamiętacie słowa z "Closer"? "jestes powodem dla którego żyję. No właśnie. Życie straciło sens i nie ma wiary w to, że będzie lepiej. Czas na ostateczny krok...

XIII - THE DOWNWARD SPIRAL



Ten sam pokój, ale już ranek. Pusto, ani śladu Reznora. Znowu znajome już nam motyle. Latają koło resztek jedzenia i po całym pokoju. Poprzewracane butelki, kapiąca z kranu woda, fruwające na wietrze firanki. Krajobraz jak po katastrofie. Ale z drugiej strony wreszcie spokój i cisza (też muzycznie - te szumy i gitara akustyczna...) Uczucie smutku i samotności. Zmiana muzyki (1:54) i zmiana nastroju. Idziemy wzdłuż korytaża. Na ścianach fotografie. Znowu radosny trent z Annie. Atmosfera robi się bardzo ciepła, rozbudzająca nadzieję. I wtedy bolesne przebudzenie (2:32). Tło jest czrne a obraz dzieli się jakby na troje. Z prawej Trent w piekle, Smaży się w płomieniach i krzyczy z bólu i rozpaczy. Po lewej Trent. Widać tylko usta. Z lekkim, sarkastycznym uśmiechem szepcze słowa... Na dole przez chwilę (czyli aż do (3:30) ) to co się stało - przystawia sobie broń do skroni i strzela (pamiętacie co pisałm w "Mr. Self Destruck"? niedokończoną scenę samobójstwa? a te dwa worki z ciałami - jeden Annie, drugi Reznora) upada ciało i wypływa mnóstwo krwi (z tak małego otworu! :) Potem w tym miejscu pokazują się obrazy upadku, zagłady ludzkości: wybuch bomby atomowej, morderstwa, gwałty itd aż do zasranego końca.

Trent Reznor, pomimo, że mówi "nie mogl uwiezyc ze to było take proste" wcale nie pochwala tego rozwiązania. Samobójstwo to najgorsza rzecz jaką możemy w życiu zrobić (ten przeciągający się krzyk). A jednak jego prostota jst kusząca. Nasz bohater to właśnie robi. Jest słaby, całe życie był słaby i naiwny, nie mogł sobie poradzić ze sobą i tak jest też teraz. Jednak gdzie są inni? Wszystkich gówno to obchodzi. W tym miejscu znajduje ujście całe napięcie które towarzyszyło nam na płycie. Trent znakomicie oddał to uczucie śmierci, gdy całe życie przelatuja nam przed oczami. Znalazłem tu też jeden optymistyczny moment: "wszystko mętne wylewa się z mojej głowy". Czyżby to było to oczyszczenie, którego doznał Reznor wylewając swoje lęki na płytę?

XIV (EPILOG)- HURT



Widzimy drzewo z jednym liściem. Kołysze się na wietrze. Spada. Przenosimy się do domu Trenta, do piwnicy, tam gdzie popełnił samobójstwo. Teraz siedzi oparty o ścianę. Jest całkiem wykończony (chyba tymi pierdołami które o nim napisałem) i z wielkim trudem wydobywa zsiebie słowa. W pomieszczeniu szare, smutne barwy. "czym sie stalem?" itd (). Widzimy obrazy z natiry: drzewa, kwiaty...ale wszystko jakieś takie szare, smutne. "mogles miec to wszystko" (2:00) Trent śpiewa wśród tłumu ludzi, ale oni tylko przechodzą obok niego, nie zauważając go. Druga zwrotka i refren raczej podobnie. Ostatnie cztery wersy trent śpiewa znowu w piwnicy oparty o ścianę, ale przy "odnalazlbym droge" kamera zostawia trenta i opada wdół a tam ukazuje trupa Trenta z przestrzeloną głową w kałuży krwi. Dobrze to pasuje z uderzeniem gitary. Obraz powoli zanika i mamy czerń. Ale to nie koniec. (4:50) Czarno-biały film. Trent nagi, stoi przed jakąś fabryką. Wchodzi do środka. Paskudnie tu jak na teledysku do "Happinss". Wchodzi do prasy hydraulicznej a ta go zmiażdża (nie widać krwi, w ogóle nic nie widać poza tym że to działa). Teraz naprawdę koniec (5:52) Ekran śnieży jak w zepsutym telwizorze i zaraz potem koniec. Zinterpretujcie to outro jak chcecie, ale to świetnie pasuje do industrialnego zakończenia. Mój pomysł, a wy sobie myślcie co chcecie.

Cóż ostatni utwór to podsumowanie całego życia. Było ono smutne i pełne bólu. Wszytko przemija, ludzie przychodzą i odchodzą. Nie będę opisywać tego kawałka. Myślę, że jest on bardzo osobisty i dla każdego z nas znaczy coś innego. Niech tak zostanie. Nasz bohater już skończył swoją drogę. Ostatnie uderzenia gitary przypominają mu, że drugiej szansy już nie bęzie. Pesymizm do samego końca.

O cholera, to już koniec! :) Wypada to jakoś podsumować. The Downwrd Spiral to absolutne arcydzieło i moja ulubiona płyta. Nic nie zmieni we mnie tego zdania (chyba że powstanie lepsza, Reznor postaraj się!). Wystarczy spojrzeć ile bzdur tu powypisywałem, a słuchałem płyty tylko kilkanaście razy. Za rok napiszę książkę!

Cóż, zachęcam was do podobnych pomysłów. A może ktoś nakręci ten film? (jasne...) Chciałbym go zobaczyć! Wyrażcie swoją opinię na temat tego tekstu. Czy podobają się wam tego typu pomysły? Nie wiem czy pisać więcej takich lub innych tekstów. Co dalej? Może parodia TDS? Jak by ktoś miał pomysł niech napisze! Kończe, bo się zaraz pożygam. Żegnajcie. Amen.

Podziękowania: dla Jacka Adamowicza, kumpla z klasy który wkręcił mnie w magiczny świat Nine Inch Nails, autora strony , który zamieścił ten tekst oraz oczywiście Trenta Reznora, że stworzył taką wspaniałą płytę.