chce zrobić cos co ma znaczenie
Nine Inch Nails plus wynajmowani na trasie muzycy. Trent Reznor, (anty)bohater w amerykańskim stylu, prowokujący i drażniący, który przedarł się na początku lat '90 ze swa gwałtowną muzyką i wstrząsającymi tekstami w głąb mainstreamu rockowej muzyki... Określany najczęściej mianem muzycznego geniusza, jest autorem muzyki, słów, aranżacji i artystycznej koncepcji praktycznie wszystkiego co pojawia się na rynku pod szyldem NIN. NIN jest wiec 100% dziełem Trenta Reznora, za które czuje się w pełni odpowiedzialny i do którego ma prawo wyłączności. Zdolni muzycy z którymi współpracuje od dawna w tzw. koncertowym składzie NIN, prawie w ogóle nie maja wpływu na kształt powstającego materiału. Są narzędziami, dzięki którym muzyczna wizja może znaleźć swój sceniczny odpowiednik. James Wolley (klawiszowiec), w zespole od 1991 do 1995 roku, powiedział na rok przed odejściem z NIN: "Zazwyczaj dowiadujemy się o tym co się dzieje w NIN czytając wywiady, których udziela Trent. Myślę, że teraz jest zadowolony z zespołu, ale i tak jesteśmy jeszcze zbyt nerwowi, żeby go o to pytać." Trent Reznor, wykorzystując świadomie środki audiowizualnej ekspresji, jest jednym z najwszechstronniejszych artystów współczesnego rocka. W dodatku jest popularny. Dzięki pierwszemu albumowi "Pretty Hate Machine" stał się gwiazda rocka, druga plyta "The Downward Spiral" wyniosła go na sam szczyt, najnowsze dzieło Reznora, "The Fragile", zadebiutowało od razu na pierwszym miejscu Billboardu. Mimo wszystko NIN pozostaje artystycznie niezależnym tworem, utrzymującym się gdzieś na obrzeżach popkultury, na tyle na ile jest to możliwe dla sprzedającego miliony płyt zespołu. W którymś z wywiadów Trent Reznor powiedział, że powodem ,dla którego zaczął grać, dla którego chciał dojść tak daleko, przekraczając często granice kulturowego i obyczajowego tabu, była chęć ucieczki z amerykańskiej prowincji. Trent wychował się w Mercer, w Pensylwanii, w farmerskim miasteczku tak małym, że 14 tysięczne Meadville, w którym przez rok studiował inżynierie komputerowa, mogło wydawać się atrakcyjne. Podstawowe wykształcenie muzyczne zdobył dzięki wychowującym go dziadkom, którzy zmusili go do nauki gry na pianinie. Uczył się od piątego roku życia i przez pewien czas myślał nawet o karierze klasycznego pianisty. Szczęśliwie dla nas, odkrył Kiss, później, już w college'u, muzykę takich zespołów jak Skinny Puppy czy Cabaret Voltaire. Mając 20 lat przeniósł się do Cleveland, gdzie m.in. sprzątał toalety i pracował w studiach nagraniowych jako inżynier dźwięku, grając na klawiszach w różnych lokalnych zespołach. po kilku latach , kiedy wiedział już jaką muzykę chce tworzyć , zaczął pracować nad pierwszą płytą - "Pretty hate Machine", nagrywana przez dwa lata nocami, w studiach, w których pracował. "Nie byłem dumny z tego, o czym mówiłem w tekstach, ale byłem prawie pewien, że i tak nikt tej płyty nie usłyszy. A potem "Pretty Hate Machine" zaczęła się dobrze sprzedawać, nagle zacząłem udzielać wywiadów, nie mając image'u, za którym mógłbym się ukryć. Płyta jest szczera, na tym polega jej siła, ale wraz z nią pojawiłem się ja wygadując te szalone bzdury". Od początku teksty Trenta szokowały szczerością, do dzisiaj uznaje je on za najważniejszy element działalności w NIN. To właśnie teksty o charakterze wyznań, szczere aż do bólu, kipiące od negatywnych emocji, połączone ze śmiałą formą elektronicznego rocka, uczyniły NIN tworem wyjątkowo atrakcyjnym i niezwykle wpływowym. "Pretty Hate Machine" była pierwszą płyta industrialną, pierwszym rockowym niezależnym albumem, który osiągnął taki sukces komercyjny. Sukces wywołał konflikt z niezależną wytwórnią TVT, która zaczęła się wtrącać w artystyczne projekty NIN. Dopiero przejecie kontraktu przez Interscope Records, po trasie Lolapalooza (1991), na której NIN przebiło wszystkie zespoły łącznie z headlinerem Jane's Addition, pozwoliło odzyskać Trentowi artystyczną niezależność i założyć własną wytwornie Nothing (pierwsza płyta Nothing nie będąca płyta NIN, był debiut Marilyn Manson - "Portrait of American Family"; Trent jest najczęściej producentem a nawet współautorem płyt "swoich" zespołów, pojawia się też na nich jako muzyk czy wokalista, a do zespołów tych należą Meat Beat Manifesto, Pop Will Eat Itself czy Prick). Wydana w 1994 roku, pięć lat po debiucie (a dwa lata po premierze przebojowej Ep-ki "Broken"), druga pełnometrażowa płyta - "The Downward Spiral", przemyślana opowieść o celowej autodestrukcji, seksie, przemocy, narkotykach, samobójczych skłonnościach i rozpaczy, wprowadziła industrial do mainsreamu muzyki rockowej, a z Trenta uczyniła rockową ikonę seksu, egzystencjalnego bólu i nie mijającej najwyraźniej depresji. Szamana technologii i wyalienowania. Trent Reznor jest jednak po prostu odważnym artysta, a nie utalentowanym psychotycznym dziwakiem. "Taka jest moja osobowość, tyle, że w tekstach jest ona wzmocniona. Mnóstwo ludzi mówi mi, 'musisz być najbardziej przygnębionym człowiekiem na świecie!' Ale nim nie jestem, choć nie jestem także najszczęśliwszy. Kiedy pisze, celowo skupiam się na najciemniejszych, najgorszych uczuciach, łącząc osobiste doświadczenia z tym co podsuwa wyobraźnia. Posuwam się naprawdę daleko, potrafię w ten sposób całkiem nieźle zdołować". Artystyczna ekspresja ma dla niego terapeutyczne znaczenie, uzyskując szczególny wymiar podczas koncertów. "Podczas nagrywania "Broken" powiedziałem: chcę po prostu skończyć tą płytę aby pojechać w trasę. Ponieważ tylko podczas trasy czułem, że do czegokolwiek należę i że otrzymuje coś w zamian. Wyobraź sobie, siedzisz w swojej sypialni pisząc, gotów zabić się, a potem jesteś na scenie, i właśnie o tym śpiewasz, prawie płacząc, i widzisz ludzi, którzy śpiewają razem z tobą, i widzisz, że oni rozumieją o co chodzi". Wiadomo, że Trent przez ostatnie kilka lat działał w założonym przez siebie "prawdziwym" zespole, Tapeworm, w którym każdy z muzyków wnosi wkład w powstający materiał. W 1997 roku opowiadał o tym projekcie z niezwykłym entuzjazmem, jako o ciekawej próbie artystycznego kompromisu. Zespół istnieje do dzisiaj a jego skład jest zabójczy, prócz Trenta, tworzą go niektórzy muzycy NIN, wokalista Pantery, Phil Anselmo i lider Tool, Maynard James Keenan. Powstało już wiele utworów, ale nie podano nawet przybliżonej daty wydania tego materiału. Tapeworm jest częścią tego, w co Trent był zaangażowany przez ostatnie pięć lat. Podobno nie potrafi nie pracować, praca pozwala mu oderwać się od złych myśli i emocji, z których słynie. Ostatnie pięć lat spędził wiec pracowicie. Po premierze "The Downward Spiral" rozpoczęła się trasa promocyjna, trwającą dwa lata, której najmocniejszym punktem był słynny występ "w błocie" na Woodstock '94. Umazani błotem (a błoto w Woodstock ma wymiar wręcz symboliczny) weszli na scenę i... przeszli do historii. To dzięki temu występowi NIN znalazło się w centrum uwagi mediów. Prawie natychmiast po skończeniu trasy, Trent włączył się w prace nad przełomowym dla Marilyn Manson albumem - "Antichrist Superstar". Był jego współproducentem i współautorem, zagrał też w dwóch utworach na gitarze. W 1994 stworzył sountrack do "Urodzonych mordercow" Oliviera Ston'a. Na płycie znalazł się także nowy utwór NIN "Burn". Rok później została wydana Ep-ka "Further Down The Spiral" z remiksami "The Downward Spiral", zawierająca m.in.10 minutową wersję "Mr. Self Destruct" i nowy kawałek "At the Heart Of It All". W recenzji tej małej płytki w Kerrang! padły słowa: "Reznor jest Bogiem". Rok 1996 to premiera Queka'a z muzyka NIN. Reznor jest fanatykiem gier wideo, w Queak'a grał podobno całymi dniami, co przyczyniło się do opóźnień w pracy nad "The Fragile". Rok później powstał soundtrack do "Zagubionej Autostrady" Davida Lynch'a. Przebojem z tej płyty został "The Perfect Drug", promowany nieprawdopodobnie estetycznym gotycko-romantycznym teledyskiem, jedynym z klipów NIN, który widzieli wszyscy. Na koniec warto wspomnieć o nieudanym, niestety, debiutanckim albumie Two, industrialno-popowego zespołu Roba Halforda (ex-Judast Priest), z którym Nothing podpisał kontrakt. Płyta, której produkcji podjął się Reznor, była nieporozumieniem. Halford podobno wrócił skruszony do metalu. Tyle o przeszłości, w następnym numerze MH dowiecie się , co Trent Reznor myśli o najnowszej (genialnej) płycie - "The Fragile".